W najbliższą środę odbędzie się ostatni już przed wakacjami Wieczorek Naukowy, na którym Anita przedstawi nam wykład "Religijność ludzi i zwierząt z perspektywy psychologicznej". Poniżej znajduje się streszczenie wystąpienia. Zapraszamy o godz. 19.30.
Religia i religijność to jedne z najtrudniejszych zagadnień z jakimi przyszło zmierzyć się naukom obiektywnym. Religijność można najprościej zdefiniować jako przekonanie, że istnieje „coś” poza materią, co oznacza że gama wchodzących z nią zjawisk jest bardzo szeroka, począwszy od konkretnych wyznań religijnych, a skończywszy na wiarę w magię, horoskopy, czy przesądy.
Na swoim wystąpieniu postaram się zarysować podstawowe, psychologiczne ujęcia religijności, pokazać jej złożoność i powszechność występowania nie tylko wśród ludzi, lecz również w świecie zwierząt. Serdecznie zapraszam!
Anita Dominika Dąbrowska
niedziela, 19 czerwca 2011
niedziela, 5 czerwca 2011
"A zegar biologiczny tyka..."
Już w najbliższą środę o godz. 19.30 odbędzie się kolejny Wieczorek Naukowy, na którym Adam przedstawi nam wykład pod tytułem: "A zegar biologiczny tyka..." , czyli o tym czym jest zegar biologiczny okiem biologa, po co tyka i jakie korzyści płyną z poznawania jego mechanizmów.
Zapraszamy!
Zapraszamy!
niedziela, 22 maja 2011
Kazachstan
Wracamy po krótkiej przerwie! W najbliższą środę, jak zwykle o godz. 19.30 zapraszamy na kolejne spotkanie, na którym Ania opowie o fascynującej podróży do Kazachstanu.
Kazachstan to dziewiąte pod względem powierzchni państwo na świecie leżące na pograniczu dwóch kontynentów Europy oraz Azji. W nowożytnej historii zaistniało całkiem niedawno. Powstało dopiero po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku. Warto wspomnieć, że historia tego obszaru i zlokalizowanych tutaj państw sięga wiele wieków wstecz. Mniej więcej do I tysiąclecia p. n. e.
Kraj ten ma do zaoferowania unikalny zbiór pomników historii, archeologii, architektury i kultury. Na terytorium dzisiejszego Kazachstanu znajdują się ponad 22 lokalizacje starożytnych osad. Najpopularniejszymi ośrodkami turystycznymi są Turkiestan, Taraz i Almaty. W tym kraju można zobaczyć nie tylko otwarte, stepowe przestrzenie, ale również księżycowe krajobrazy, oraz malownicze łańcuchy górskie Tien-szanu i Ałtaju.
Zapraszam Was na moją relację z fascynującej podróży z Kazachstanu bogatą w liczne fotografie i opowieści o kazachstańskiej historii, kulturze oraz kuchni.
Kazachstan to dziewiąte pod względem powierzchni państwo na świecie leżące na pograniczu dwóch kontynentów Europy oraz Azji. W nowożytnej historii zaistniało całkiem niedawno. Powstało dopiero po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku. Warto wspomnieć, że historia tego obszaru i zlokalizowanych tutaj państw sięga wiele wieków wstecz. Mniej więcej do I tysiąclecia p. n. e.Kraj ten ma do zaoferowania unikalny zbiór pomników historii, archeologii, architektury i kultury. Na terytorium dzisiejszego Kazachstanu znajdują się ponad 22 lokalizacje starożytnych osad. Najpopularniejszymi ośrodkami turystycznymi są Turkiestan, Taraz i Almaty. W tym kraju można zobaczyć nie tylko otwarte, stepowe przestrzenie, ale również księżycowe krajobrazy, oraz malownicze łańcuchy górskie Tien-szanu i Ałtaju.
Zapraszam Was na moją relację z fascynującej podróży z Kazachstanu bogatą w liczne fotografie i opowieści o kazachstańskiej historii, kulturze oraz kuchni.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Chłopcy chcą iść na podryw
W najbliższą środę (g. 19.30) odbędzie się kolejny Wieczorek Naukowy pod tytułem:
"Chłopcy chcą iść na podryw"
"Ludzie łączą się pary od zawsze: czasem na pół godziny, czasem na całe życie. Proces dobierania, który można określić po prostu jako uwodzenie, jest czymś magicznym i nie do opisania...
Cóż, postaramy się jednak rozłożyć temat i prześledzić choć pobieżnie co ma nam do powiedzenia nauka - użyjmy określenia "interdyscyplinarnie". Puentą niech będzie próba odpowiedzi na pytania:
- gdzie te (niegdysiejsze) chłopy?
- jak mogło dojść do sytuacji, kiedy całkiem poważni faceci płacą za uczestnictwo w kursach podrywu?"
Temat przedstawi nieśmiały romantyk i poeta: Tomek Dobry.
Zapraszamy!
"Chłopcy chcą iść na podryw"
"Ludzie łączą się pary od zawsze: czasem na pół godziny, czasem na całe życie. Proces dobierania, który można określić po prostu jako uwodzenie, jest czymś magicznym i nie do opisania...
Cóż, postaramy się jednak rozłożyć temat i prześledzić choć pobieżnie co ma nam do powiedzenia nauka - użyjmy określenia "interdyscyplinarnie". Puentą niech będzie próba odpowiedzi na pytania:
- gdzie te (niegdysiejsze) chłopy?
- jak mogło dojść do sytuacji, kiedy całkiem poważni faceci płacą za uczestnictwo w kursach podrywu?"
Temat przedstawi nieśmiały romantyk i poeta: Tomek Dobry.
Zapraszamy!
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Kobiety – Morderczynie
Już w środę, o godz. 19.30 zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy. Ponownie będziemy gościć Tomka, którego ostatni wykład, o profilowaniu przestępców, bił rekordy popularności, gromadząc najwyższą jak dotychczas liczbę słuchaczy. Mamy nadzieję, że i tym razem będzie podobnie, a zapowiada się ciekawie, gdyż temat będzie dotyczył kobiet - morderczyń! Zapraszamy!
Kobiety - Morderczynie
Kobiety - Morderczynie
W kulturze masowej funkcjonuje wizja kobiety morderczyni będącej wyrafinowaną psychopatką (Catherine Tramell „Nagi Instynkt”), schizofreniczną matką (Pani Voorhees „Piątek Trzynastego”) psychicznie chorą współlokatorką (Hedre Carlos „Sublokatorka”), czy ogarniętą obsesją byłą pielęgniarką (Annie Wilkes „Misery”). Czy taki kształtowany przez wyobraźnię scenarzystów i pisarzy obraz kobiet morderczyń jest jednak prawdziwy? Czy rzeczywiście jak sugerowałyby sławne filmy i książki kobieta zdolna jest do morderstwa tylko w przypadku jakiegoś poważnego zaburzenia psychicznego? Jakie są naprawdę kobiety-morderczynie?
Na tym pytaniu skupię się w moim wystąpieniu. Postaram się pokazać prawdziwy obraz tego kim są kobiety, którym zdarzyło się kogoś zabić. Czy czymś różnią się do innych kobiet? Czy czymś różnią się od mężczyzn morderców? Na podstawie przykładów postaram się pokazać różnorodność tego fenomenu, ale równocześnie stworzę sylwetkę, całkowicie statystyczną przeciętnej Polki morderczyni.
Na koniec postaramy wspólnie omówić problematykę motywacji kobiet – morderczyń. Co skłania ich do takiego czynu? Czy jest to coś niezwykłego, czy raczej może zdarzyć się każdej kobiecie jeśli tylko okoliczności będą… "sprzyjające".
poniedziałek, 21 marca 2011
Krótka Historia Szaleństwa
Zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy już w najbliższa środę o 19.30 na wykład Sołtysa. Będzie nie wiadomo do końca o czym czyli filozoficznie, metafizycznie, metafilozoficznie itp. Poniżej krótkie wprowadzenie autorstwa autora. Więcej jego tekstów tutaj: http://piotr-cielecki.ownl og.com/.
Krótka Historia Szaleństwa
Problem współczesnych ludzi nie polega na tym, że robią coś źle, albo, że nie mają możliwości zrobienia rzeczy, które uczyniłyby ich szczęśliwymi. Nikt nie ponosi żadnej w...iny. Nawiasem mówiąc samo pojęcie winy jest pomyłką sumienia cierpiącego na konwulsyjne wyrzuty. Rzecz w tym, że nikt nie wie już co robić. Jesteśmy jak pijane dzieci we mgle. Na początku było fajnie i wydawało nam się, że robimy coś oryginalnego, nawet ważnego, a potem nagle zrobiło się zimno, straciliśmy z oczu światła najbliższych domów i zostaliśmy sami. Przez jakiś czas próbowaliśmy cieszyć się tą samotnością i wykroić z niej coś, co byłoby interesujące, albo przynajmniej zabawne dla innych. A potem zorientowaliśmy się, że nikt nie patrzy, bo wszyscy potencjalnie zainteresowani zajęci są szukaniem własnych nożyczek.
Pod koniec 2010 roku nie zostało z nas zbyt wiele. Chodziliśmy jeszcze po Ziemi, ale było to raczej kwestią przyzwyczajenia niż przekonania. Nie było już subkultur, mód, prawdziwych skurwysynów, patetycznych samobójców, romantycznych wojen, rewolucji, ani buntowników. Od czasu do czasu ktoś kogoś zabijał, albo zrzucał na jakichś ludzi kilka bomb i nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Byliśmy skłonni nienawidzić się za byle gówno, a jednocześnie wybaczaliśmy sobie największe skurwysyństwa. Działo się tak dlatego, że ostatecznie straciliśmy kontrolę nad własnym życiem, nie mieliśmy nawet bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, nie wiedzieliśmy jak należy się zachowywać i czy w ogóle obowiązują jeszcze jakiekolwiek reguły. Rzecz jasna ciągle piliśmy, ćpaliśmy, kupowaliśmy drogie samochody, egzotyczne wakacje, domki na przedmieściach, czytaliśmy książki, staraliśmy się zachwycać muzyką, chodziliśmy do teatrów i muzeów, próbowaliśmy ubierać tak jak ludzie pokazywani w telewizji i wierzyć, że ma to jakiekolwiek znaczenie, posiadaliśmy jakieś tam poglądy i uczyliśmy się obcych języków. Rzecz w tym, że nikt nie wiedział tak naprawdę po co to wszystko.
Urodziliśmy się w stabilnych czasach w bezpiecznym kraju, nie musieliśmy z nikim się bić, o nic walczyć, ani niczego zdobywać. Jeśli nie podobała nam się praca, mogliśmy ją rzucić, jeśli szef traktował nas źle, mogliśmy na niego donieść, jeśli nie byliśmy zadowoleni z posiadania kutasa, mogliśmy go obciąć i kazać chirurgowi wydłubać sobie ciaśniutką pizdę, jeśli drażnił nas kościół, mogliśmy wetknąć sobie krzyż w dupę i podskakiwać radośnie na którejś z parad wolności pod kolorowymi chorągiewkami, jeśli w naszej szerokości geograficznej było za mało słońca, mogliśmy spakować walizki i uciec na sąsiednią półkulę, a jeśli denerwował nas sąsiad, mogliśmy go zabić i zakopać w lesie; telewizja dostarczała wystarczająco dosłownych instrukcji w materii zacierania śladów.
Ponieważ niemal wszystko stało się kwestią wyboru, przestaliśmy traktować życie poważnie. Nie było w tym nic złego, rzecz w tym, że było w tym również niewiele dobrego. Pornografia zastąpiła erotyzm, popkultura sztukę, pragmatyzm wypierał miłość, a kolorowe media etos igrzysk. Ciągnęliśmy przez świat nasze puste skorupy, odbijaliśmy się od siebie i za wszelką cenę staraliśmy się poczuć cokolwiek. Z dnia na dzień po prostu blakliśmy coraz bardziej.
Większość z nas była zbyt leniwa by samodzielnie podejmować decyzje, zamiast własnych przekonań, taszczyliśmy w głowach stosy cudzych myśli, które udało nam się gdzieś podsłuchać albo wyczytać. Pozbawieni jasno zdefiniowanych wrogów i wydani na pastwę ciągłych wyborów motaliśmy się jak dziecko obdarowane górą niepotrzebnych zabawek i wpuszczone do za dużej piaskownicy. Naturalnie ciągle staraliśmy się stwarzać pozory, prostowaliśmy się dumnie i kroczyliśmy przez życie z minami ludzi, którzy znają doskonale zasady gry i są głęboko przekonani, że nie mogli urodzić się w lepszych czasach. Chodziliśmy do pracy, przekonywaliśmy wszystkich dookoła, że nasze życie jest nieprzerwanym pasmem, nadchodzących po sobie sukcesów, kupowaliśmy masę rzeczy, wracaliśmy do domów, pieprzyliśmy się ze sobą zupełnie bez sensu, zasypialiśmy obok siebie i budziliśmy się rano z uczuciem niewytłumaczalnego niepokoju. Trudno. Ponoć z każdego gówna da się wybrnąć.
Do zobaczenia!
Krótka Historia Szaleństwa
Problem współczesnych ludzi nie polega na tym, że robią coś źle, albo, że nie mają możliwości zrobienia rzeczy, które uczyniłyby ich szczęśliwymi. Nikt nie ponosi żadnej w...iny. Nawiasem mówiąc samo pojęcie winy jest pomyłką sumienia cierpiącego na konwulsyjne wyrzuty. Rzecz w tym, że nikt nie wie już co robić. Jesteśmy jak pijane dzieci we mgle. Na początku było fajnie i wydawało nam się, że robimy coś oryginalnego, nawet ważnego, a potem nagle zrobiło się zimno, straciliśmy z oczu światła najbliższych domów i zostaliśmy sami. Przez jakiś czas próbowaliśmy cieszyć się tą samotnością i wykroić z niej coś, co byłoby interesujące, albo przynajmniej zabawne dla innych. A potem zorientowaliśmy się, że nikt nie patrzy, bo wszyscy potencjalnie zainteresowani zajęci są szukaniem własnych nożyczek.
Pod koniec 2010 roku nie zostało z nas zbyt wiele. Chodziliśmy jeszcze po Ziemi, ale było to raczej kwestią przyzwyczajenia niż przekonania. Nie było już subkultur, mód, prawdziwych skurwysynów, patetycznych samobójców, romantycznych wojen, rewolucji, ani buntowników. Od czasu do czasu ktoś kogoś zabijał, albo zrzucał na jakichś ludzi kilka bomb i nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Byliśmy skłonni nienawidzić się za byle gówno, a jednocześnie wybaczaliśmy sobie największe skurwysyństwa. Działo się tak dlatego, że ostatecznie straciliśmy kontrolę nad własnym życiem, nie mieliśmy nawet bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, nie wiedzieliśmy jak należy się zachowywać i czy w ogóle obowiązują jeszcze jakiekolwiek reguły. Rzecz jasna ciągle piliśmy, ćpaliśmy, kupowaliśmy drogie samochody, egzotyczne wakacje, domki na przedmieściach, czytaliśmy książki, staraliśmy się zachwycać muzyką, chodziliśmy do teatrów i muzeów, próbowaliśmy ubierać tak jak ludzie pokazywani w telewizji i wierzyć, że ma to jakiekolwiek znaczenie, posiadaliśmy jakieś tam poglądy i uczyliśmy się obcych języków. Rzecz w tym, że nikt nie wiedział tak naprawdę po co to wszystko.
Urodziliśmy się w stabilnych czasach w bezpiecznym kraju, nie musieliśmy z nikim się bić, o nic walczyć, ani niczego zdobywać. Jeśli nie podobała nam się praca, mogliśmy ją rzucić, jeśli szef traktował nas źle, mogliśmy na niego donieść, jeśli nie byliśmy zadowoleni z posiadania kutasa, mogliśmy go obciąć i kazać chirurgowi wydłubać sobie ciaśniutką pizdę, jeśli drażnił nas kościół, mogliśmy wetknąć sobie krzyż w dupę i podskakiwać radośnie na którejś z parad wolności pod kolorowymi chorągiewkami, jeśli w naszej szerokości geograficznej było za mało słońca, mogliśmy spakować walizki i uciec na sąsiednią półkulę, a jeśli denerwował nas sąsiad, mogliśmy go zabić i zakopać w lesie; telewizja dostarczała wystarczająco dosłownych instrukcji w materii zacierania śladów.
Ponieważ niemal wszystko stało się kwestią wyboru, przestaliśmy traktować życie poważnie. Nie było w tym nic złego, rzecz w tym, że było w tym również niewiele dobrego. Pornografia zastąpiła erotyzm, popkultura sztukę, pragmatyzm wypierał miłość, a kolorowe media etos igrzysk. Ciągnęliśmy przez świat nasze puste skorupy, odbijaliśmy się od siebie i za wszelką cenę staraliśmy się poczuć cokolwiek. Z dnia na dzień po prostu blakliśmy coraz bardziej.
Większość z nas była zbyt leniwa by samodzielnie podejmować decyzje, zamiast własnych przekonań, taszczyliśmy w głowach stosy cudzych myśli, które udało nam się gdzieś podsłuchać albo wyczytać. Pozbawieni jasno zdefiniowanych wrogów i wydani na pastwę ciągłych wyborów motaliśmy się jak dziecko obdarowane górą niepotrzebnych zabawek i wpuszczone do za dużej piaskownicy. Naturalnie ciągle staraliśmy się stwarzać pozory, prostowaliśmy się dumnie i kroczyliśmy przez życie z minami ludzi, którzy znają doskonale zasady gry i są głęboko przekonani, że nie mogli urodzić się w lepszych czasach. Chodziliśmy do pracy, przekonywaliśmy wszystkich dookoła, że nasze życie jest nieprzerwanym pasmem, nadchodzących po sobie sukcesów, kupowaliśmy masę rzeczy, wracaliśmy do domów, pieprzyliśmy się ze sobą zupełnie bez sensu, zasypialiśmy obok siebie i budziliśmy się rano z uczuciem niewytłumaczalnego niepokoju. Trudno. Ponoć z każdego gówna da się wybrnąć.
Do zobaczenia!
poniedziałek, 7 marca 2011
VIVA EL PERU!
Już w najbliższą środę zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy na którym zobaczymy pokaz zdjęć z niezapomnianej podroży do Peru i Boliwii prezentowany przez absolwentów geografii UW zafascynowanych Ameryką Łacińską, czyli Moniką, Zohą i Martinem.
Zapraszamy na godz. 19.30 do Szczotek, Pędzli!
Zapraszamy na godz. 19.30 do Szczotek, Pędzli!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

