środa, 21 grudnia 2011
Wesołych Świat
Ekipa Wieczorków Naukowych życzy wszystkim Wesołych Świat oraz Szczęśliwego Nowego Roku. Zapraszamy w styczniu 2012 na kolejne spotkania z nauką!
środa, 30 listopada 2011
Wszystko co chcielibyście wiedzieć o swastykach + KONKURS
Już w przyszły czwartek (8 grudnia) zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy, na którym Marcin - archeolog i specjalista od swastyk opowie nam wszystko o tym ciekawym symbolu. Tym razem ogłaszamy też wyjątkowy KONKURS, którego szczegóły znajdziecie poniżej! Gorąco zachęcamy do udziału!
Swastyka - utracony symbol szczęścia najbardziej kojarzy się z II Wojną Światową. Niewiele osób wie skąd tak naprawdę pochodzi. Jedni kiwając głowami myślą że z Indii, inni mówią że to przecież starożytny symbol słońca, a reszta wspominając Hitlera i tak wie swoje.
Wśród znawców symboli, swastyka jest często określana mianem jednego z najstarszych znaków świata. Mimo, że występuje powszechnie na wielu starych zabytkach, to jednak brakuje jednoznacznej odpowiedzi określającej jej najwcześniejsze użycie.
Ale co to w końcu jest ta swastyka i o co chodzi z tym symbolem? Dlaczego używało jej tak dużo kultur na świecie i gdzie nadal jest używana? Co sprawia, że każdy może postrzegać swastykę zupełnie inaczej?
Na te i wszystkie inne pytania znajdziecie wreszcie odpowiedzi. Czeka nas pokaz slajdów, filmów, rekwizytów, ankieta, miniwarsztaty oraz inne atrakcje i propozycje ;-) Przekonajmy się już podczas najbliższego Wieczorku Naukowego 8 grudnia 2011 roku o godz. 19:30 w lokalu „Szczotki Pędzle” ul. Tamka 45B w Warszawie.
Każdy kto chciałby wziąć udział w konkursie z nagrodami niech wyśle zdjęcie na którym znajduje się jedna lub więcej swastyk na adres: marcin.klebba@swastyki.pl do 7 grudnia.
UWAGA: wizerunki swastyk nazistowskich i takich, które zostały narysowane lub namalowane przez autora nie będą brały udziału w konkursie.
Wybrane zdjęcia zostaną podczas wykładu omówione, a autorzy nagrodzeni, więc zachęcam do przeglądania swoich domowych archiwów lub ewentualnego zrobienia jeszcze jakiś nowych zdjęć.
Zapraszamy!
Swastyka - utracony symbol szczęścia najbardziej kojarzy się z II Wojną Światową. Niewiele osób wie skąd tak naprawdę pochodzi. Jedni kiwając głowami myślą że z Indii, inni mówią że to przecież starożytny symbol słońca, a reszta wspominając Hitlera i tak wie swoje.
Wśród znawców symboli, swastyka jest często określana mianem jednego z najstarszych znaków świata. Mimo, że występuje powszechnie na wielu starych zabytkach, to jednak brakuje jednoznacznej odpowiedzi określającej jej najwcześniejsze użycie.
Ale co to w końcu jest ta swastyka i o co chodzi z tym symbolem? Dlaczego używało jej tak dużo kultur na świecie i gdzie nadal jest używana? Co sprawia, że każdy może postrzegać swastykę zupełnie inaczej?
Na te i wszystkie inne pytania znajdziecie wreszcie odpowiedzi. Czeka nas pokaz slajdów, filmów, rekwizytów, ankieta, miniwarsztaty oraz inne atrakcje i propozycje ;-) Przekonajmy się już podczas najbliższego Wieczorku Naukowego 8 grudnia 2011 roku o godz. 19:30 w lokalu „Szczotki Pędzle” ul. Tamka 45B w Warszawie.
Każdy kto chciałby wziąć udział w konkursie z nagrodami niech wyśle zdjęcie na którym znajduje się jedna lub więcej swastyk na adres: marcin.klebba@swastyki.pl do 7 grudnia.
UWAGA: wizerunki swastyk nazistowskich i takich, które zostały narysowane lub namalowane przez autora nie będą brały udziału w konkursie.
Wybrane zdjęcia zostaną podczas wykładu omówione, a autorzy nagrodzeni, więc zachęcam do przeglądania swoich domowych archiwów lub ewentualnego zrobienia jeszcze jakiś nowych zdjęć.
Zapraszamy!
poniedziałek, 21 listopada 2011
Czemu rządowy raport może być ciekawy i co ma do tego facebook?
Zostaliśmy policzeni i zważeni, byliśmy obserwowani i pytani. W końcu
powstał wielki raport rządowy który ciekawie opisuje co słychać u nas:
- nas nie ma. Nasze pokolenie (16 - 30, bo nie mamy dzieci i nie
produkujemy kolejnego pokolenia) jest niezwykle niejednorodne
- jednocześnie jesteśmy kosmopolityczni i podobni do młodzieży na
całym świecie - wszyscy mamy ten sam internet, oglądamy te same filmy;
- wszyscy jesteśmy hipsterami :)
- dlaczego gdzie indziej są oburzeni a u nas nie?
Obserwacje, paradoksy i pytania bez odpowiedzi. I piwo.
W ten oto sposób zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy, na którym głos będzie miał ponownie Tomek (ten od podrywania :)
Szczotki Pędzle, Czwartek, godz. 19.30. Do zobaczenia!
powstał wielki raport rządowy który ciekawie opisuje co słychać u nas:
- nas nie ma. Nasze pokolenie (16 - 30, bo nie mamy dzieci i nie
produkujemy kolejnego pokolenia) jest niezwykle niejednorodne
- jednocześnie jesteśmy kosmopolityczni i podobni do młodzieży na
całym świecie - wszyscy mamy ten sam internet, oglądamy te same filmy;
- wszyscy jesteśmy hipsterami :)
- dlaczego gdzie indziej są oburzeni a u nas nie?
Obserwacje, paradoksy i pytania bez odpowiedzi. I piwo.
W ten oto sposób zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy, na którym głos będzie miał ponownie Tomek (ten od podrywania :)
Szczotki Pędzle, Czwartek, godz. 19.30. Do zobaczenia!
wtorek, 8 listopada 2011
Stoczek 1944 (gdzie jest nasz dom)
W najbliższy czwartek zapraszamy na kolejne spotkanie, na którym będziemy mieli okazję obejrzeć film dokumentalny z 1944 dotyczący życia kolonii w Stoczku, podczas II Wojny Światowej.
Kolonie w Stoczku miały skończyć się w sierpniu, odpowiednio
zaopatrzono kuchnię, kasę, dzieci przyjechały w letnich ubraniach,
często bez butów. Przyjeżdżały często jak stały, wokół szalała wojna,
to był 1944 rok. Pobyt przedłużył się do prawie roku. Na koloniach
brakowało pieniędzy, ubrań, koców, butów, ale znalazła się kamera.
Dzięki temu powstał paradokumentalny film o życiu kolonii w 1944 roku:
„Stoczek 1944 (gdzie jest nasz dom)”.
W Stoczku pracowała Irena Byrska, we wrześniu dołączył także jej mąż,
Stanisław. Oboje znani ludzie teatru, związani wcześniej z Osterwą, a
po wojnie z Grotowskim. Oboje byli organizatorami życia kulturowego na koloniach.
Troszkę później dojechała tam także prof. Joanna Papuzińska, wtedy
kilkuletnia dziewczynka. Przyjdzie na nasze spotkanie, obejrzy z nami
film, opowie swoje przeżycia, odpowie na pytania.
Ze względu na naszego Gościa spotkanie zaczniemy
trochę wcześniej niż zwykle
- .
Serdecznie zapraszamy!
Kolonie w Stoczku miały skończyć się w sierpniu, odpowiednio
zaopatrzono kuchnię, kasę, dzieci przyjechały w letnich ubraniach,
często bez butów. Przyjeżdżały często jak stały, wokół szalała wojna,
to był 1944 rok. Pobyt przedłużył się do prawie roku. Na koloniach
brakowało pieniędzy, ubrań, koców, butów, ale znalazła się kamera.
Dzięki temu powstał paradokumentalny film o życiu kolonii w 1944 roku:
„Stoczek 1944 (gdzie jest nasz dom)”.
W Stoczku pracowała Irena Byrska, we wrześniu dołączył także jej mąż,
Stanisław. Oboje znani ludzie teatru, związani wcześniej z Osterwą, a
po wojnie z Grotowskim. Oboje byli organizatorami życia kulturowego na koloniach.
Troszkę później dojechała tam także prof. Joanna Papuzińska, wtedy
kilkuletnia dziewczynka. Przyjdzie na nasze spotkanie, obejrzy z nami
film, opowie swoje przeżycia, odpowie na pytania.
Ze względu na naszego Gościa spotkanie zaczniemy
trochę wcześniej niż zwykle
- .
Serdecznie zapraszamy!
poniedziałek, 24 października 2011
Trzeci Rok Wieczorków!
Z przyjemnością informuję, że w przyszłym tym tygodniu odbędzie pierwsze spotkanie otwierające trzeci rok Wieczorków Naukowych. Miejsce spotkań pozostaje bez zmian (Kawiarnia Szczotki, Pędzle), pora spotkań też jest ta sama (godz. 19.30) ale zmienia się dzień spotkań.
Od przyszłego tego tygodnia Wieczorki Naukowe będą odbywały się w CZWARTKI!
A oto informacje o najbliższym spotkaniu:
Dwie Rude na Zakaukaziu, czyli nasze przygody w Gruzji, Armenii i Azerbejdżanie (ze wstępem teoretycznym)
„You don't need a reason to fall in love with Georgia” (Mustafa Hadidi, Irak)
Wykłady i rozmowy o Gruzji są strasznie nudne. Każdy, kto tam kiedykolwiek był, powtarza w kółko to samo. Jakie to piękne, niesamowite, wspaniałe, cudowne miejsce. My będziemy trzymać się faktów. A fakt jest taki, że Gruzja to piękne, niesamowite, wspaniałe, cudowne miejsce pełne pięknych widoków, niesamowitych wrażeń, wspaniałego jedzenia i cudownych ludzi. Żaden wykład w pełni Was do tego nie przekona, ale my spróbujemy sprawić, żebyście zapragnęli pojechać tam i przekonać się samodzielnie.
Poza matką Gruzją przedstawimy i pokażemy Wam jeszcze Armenię – kolebkę cywilizacji, krainę gór, horkruksów, wina z granatów i prześlicznych kobiet, oraz męski świat muzułmańskiego Azerbejdżanu, z szybami naftowymi, kurortami nad brzegiem morza Kaspijskiego i imponującą stolicą – miastem szklanych domów Cezarego Baryki.
Zapraszamy!
niedziela, 19 czerwca 2011
Religijność ludzi i zwierząt z perspektywy psychologicznej
W najbliższą środę odbędzie się ostatni już przed wakacjami Wieczorek Naukowy, na którym Anita przedstawi nam wykład "Religijność ludzi i zwierząt z perspektywy psychologicznej". Poniżej znajduje się streszczenie wystąpienia. Zapraszamy o godz. 19.30.
Religia i religijność to jedne z najtrudniejszych zagadnień z jakimi przyszło zmierzyć się naukom obiektywnym. Religijność można najprościej zdefiniować jako przekonanie, że istnieje „coś” poza materią, co oznacza że gama wchodzących z nią zjawisk jest bardzo szeroka, począwszy od konkretnych wyznań religijnych, a skończywszy na wiarę w magię, horoskopy, czy przesądy.
Na swoim wystąpieniu postaram się zarysować podstawowe, psychologiczne ujęcia religijności, pokazać jej złożoność i powszechność występowania nie tylko wśród ludzi, lecz również w świecie zwierząt. Serdecznie zapraszam!
Anita Dominika Dąbrowska
Religia i religijność to jedne z najtrudniejszych zagadnień z jakimi przyszło zmierzyć się naukom obiektywnym. Religijność można najprościej zdefiniować jako przekonanie, że istnieje „coś” poza materią, co oznacza że gama wchodzących z nią zjawisk jest bardzo szeroka, począwszy od konkretnych wyznań religijnych, a skończywszy na wiarę w magię, horoskopy, czy przesądy.
Na swoim wystąpieniu postaram się zarysować podstawowe, psychologiczne ujęcia religijności, pokazać jej złożoność i powszechność występowania nie tylko wśród ludzi, lecz również w świecie zwierząt. Serdecznie zapraszam!
Anita Dominika Dąbrowska
niedziela, 5 czerwca 2011
"A zegar biologiczny tyka..."
Już w najbliższą środę o godz. 19.30 odbędzie się kolejny Wieczorek Naukowy, na którym Adam przedstawi nam wykład pod tytułem: "A zegar biologiczny tyka..." , czyli o tym czym jest zegar biologiczny okiem biologa, po co tyka i jakie korzyści płyną z poznawania jego mechanizmów.
Zapraszamy!
Zapraszamy!
niedziela, 22 maja 2011
Kazachstan
Wracamy po krótkiej przerwie! W najbliższą środę, jak zwykle o godz. 19.30 zapraszamy na kolejne spotkanie, na którym Ania opowie o fascynującej podróży do Kazachstanu.
Kazachstan to dziewiąte pod względem powierzchni państwo na świecie leżące na pograniczu dwóch kontynentów Europy oraz Azji. W nowożytnej historii zaistniało całkiem niedawno. Powstało dopiero po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku. Warto wspomnieć, że historia tego obszaru i zlokalizowanych tutaj państw sięga wiele wieków wstecz. Mniej więcej do I tysiąclecia p. n. e.
Kraj ten ma do zaoferowania unikalny zbiór pomników historii, archeologii, architektury i kultury. Na terytorium dzisiejszego Kazachstanu znajdują się ponad 22 lokalizacje starożytnych osad. Najpopularniejszymi ośrodkami turystycznymi są Turkiestan, Taraz i Almaty. W tym kraju można zobaczyć nie tylko otwarte, stepowe przestrzenie, ale również księżycowe krajobrazy, oraz malownicze łańcuchy górskie Tien-szanu i Ałtaju.
Zapraszam Was na moją relację z fascynującej podróży z Kazachstanu bogatą w liczne fotografie i opowieści o kazachstańskiej historii, kulturze oraz kuchni.
Kazachstan to dziewiąte pod względem powierzchni państwo na świecie leżące na pograniczu dwóch kontynentów Europy oraz Azji. W nowożytnej historii zaistniało całkiem niedawno. Powstało dopiero po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku. Warto wspomnieć, że historia tego obszaru i zlokalizowanych tutaj państw sięga wiele wieków wstecz. Mniej więcej do I tysiąclecia p. n. e.Kraj ten ma do zaoferowania unikalny zbiór pomników historii, archeologii, architektury i kultury. Na terytorium dzisiejszego Kazachstanu znajdują się ponad 22 lokalizacje starożytnych osad. Najpopularniejszymi ośrodkami turystycznymi są Turkiestan, Taraz i Almaty. W tym kraju można zobaczyć nie tylko otwarte, stepowe przestrzenie, ale również księżycowe krajobrazy, oraz malownicze łańcuchy górskie Tien-szanu i Ałtaju.
Zapraszam Was na moją relację z fascynującej podróży z Kazachstanu bogatą w liczne fotografie i opowieści o kazachstańskiej historii, kulturze oraz kuchni.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Chłopcy chcą iść na podryw
W najbliższą środę (g. 19.30) odbędzie się kolejny Wieczorek Naukowy pod tytułem:
"Chłopcy chcą iść na podryw"
"Ludzie łączą się pary od zawsze: czasem na pół godziny, czasem na całe życie. Proces dobierania, który można określić po prostu jako uwodzenie, jest czymś magicznym i nie do opisania...
Cóż, postaramy się jednak rozłożyć temat i prześledzić choć pobieżnie co ma nam do powiedzenia nauka - użyjmy określenia "interdyscyplinarnie". Puentą niech będzie próba odpowiedzi na pytania:
- gdzie te (niegdysiejsze) chłopy?
- jak mogło dojść do sytuacji, kiedy całkiem poważni faceci płacą za uczestnictwo w kursach podrywu?"
Temat przedstawi nieśmiały romantyk i poeta: Tomek Dobry.
Zapraszamy!
"Chłopcy chcą iść na podryw"
"Ludzie łączą się pary od zawsze: czasem na pół godziny, czasem na całe życie. Proces dobierania, który można określić po prostu jako uwodzenie, jest czymś magicznym i nie do opisania...
Cóż, postaramy się jednak rozłożyć temat i prześledzić choć pobieżnie co ma nam do powiedzenia nauka - użyjmy określenia "interdyscyplinarnie". Puentą niech będzie próba odpowiedzi na pytania:
- gdzie te (niegdysiejsze) chłopy?
- jak mogło dojść do sytuacji, kiedy całkiem poważni faceci płacą za uczestnictwo w kursach podrywu?"
Temat przedstawi nieśmiały romantyk i poeta: Tomek Dobry.
Zapraszamy!
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Kobiety – Morderczynie
Już w środę, o godz. 19.30 zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy. Ponownie będziemy gościć Tomka, którego ostatni wykład, o profilowaniu przestępców, bił rekordy popularności, gromadząc najwyższą jak dotychczas liczbę słuchaczy. Mamy nadzieję, że i tym razem będzie podobnie, a zapowiada się ciekawie, gdyż temat będzie dotyczył kobiet - morderczyń! Zapraszamy!
Kobiety - Morderczynie
Kobiety - Morderczynie
W kulturze masowej funkcjonuje wizja kobiety morderczyni będącej wyrafinowaną psychopatką (Catherine Tramell „Nagi Instynkt”), schizofreniczną matką (Pani Voorhees „Piątek Trzynastego”) psychicznie chorą współlokatorką (Hedre Carlos „Sublokatorka”), czy ogarniętą obsesją byłą pielęgniarką (Annie Wilkes „Misery”). Czy taki kształtowany przez wyobraźnię scenarzystów i pisarzy obraz kobiet morderczyń jest jednak prawdziwy? Czy rzeczywiście jak sugerowałyby sławne filmy i książki kobieta zdolna jest do morderstwa tylko w przypadku jakiegoś poważnego zaburzenia psychicznego? Jakie są naprawdę kobiety-morderczynie?
Na tym pytaniu skupię się w moim wystąpieniu. Postaram się pokazać prawdziwy obraz tego kim są kobiety, którym zdarzyło się kogoś zabić. Czy czymś różnią się do innych kobiet? Czy czymś różnią się od mężczyzn morderców? Na podstawie przykładów postaram się pokazać różnorodność tego fenomenu, ale równocześnie stworzę sylwetkę, całkowicie statystyczną przeciętnej Polki morderczyni.
Na koniec postaramy wspólnie omówić problematykę motywacji kobiet – morderczyń. Co skłania ich do takiego czynu? Czy jest to coś niezwykłego, czy raczej może zdarzyć się każdej kobiecie jeśli tylko okoliczności będą… "sprzyjające".
poniedziałek, 21 marca 2011
Krótka Historia Szaleństwa
Zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy już w najbliższa środę o 19.30 na wykład Sołtysa. Będzie nie wiadomo do końca o czym czyli filozoficznie, metafizycznie, metafilozoficznie itp. Poniżej krótkie wprowadzenie autorstwa autora. Więcej jego tekstów tutaj: http://piotr-cielecki.ownl og.com/.
Krótka Historia Szaleństwa
Problem współczesnych ludzi nie polega na tym, że robią coś źle, albo, że nie mają możliwości zrobienia rzeczy, które uczyniłyby ich szczęśliwymi. Nikt nie ponosi żadnej w...iny. Nawiasem mówiąc samo pojęcie winy jest pomyłką sumienia cierpiącego na konwulsyjne wyrzuty. Rzecz w tym, że nikt nie wie już co robić. Jesteśmy jak pijane dzieci we mgle. Na początku było fajnie i wydawało nam się, że robimy coś oryginalnego, nawet ważnego, a potem nagle zrobiło się zimno, straciliśmy z oczu światła najbliższych domów i zostaliśmy sami. Przez jakiś czas próbowaliśmy cieszyć się tą samotnością i wykroić z niej coś, co byłoby interesujące, albo przynajmniej zabawne dla innych. A potem zorientowaliśmy się, że nikt nie patrzy, bo wszyscy potencjalnie zainteresowani zajęci są szukaniem własnych nożyczek.
Pod koniec 2010 roku nie zostało z nas zbyt wiele. Chodziliśmy jeszcze po Ziemi, ale było to raczej kwestią przyzwyczajenia niż przekonania. Nie było już subkultur, mód, prawdziwych skurwysynów, patetycznych samobójców, romantycznych wojen, rewolucji, ani buntowników. Od czasu do czasu ktoś kogoś zabijał, albo zrzucał na jakichś ludzi kilka bomb i nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Byliśmy skłonni nienawidzić się za byle gówno, a jednocześnie wybaczaliśmy sobie największe skurwysyństwa. Działo się tak dlatego, że ostatecznie straciliśmy kontrolę nad własnym życiem, nie mieliśmy nawet bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, nie wiedzieliśmy jak należy się zachowywać i czy w ogóle obowiązują jeszcze jakiekolwiek reguły. Rzecz jasna ciągle piliśmy, ćpaliśmy, kupowaliśmy drogie samochody, egzotyczne wakacje, domki na przedmieściach, czytaliśmy książki, staraliśmy się zachwycać muzyką, chodziliśmy do teatrów i muzeów, próbowaliśmy ubierać tak jak ludzie pokazywani w telewizji i wierzyć, że ma to jakiekolwiek znaczenie, posiadaliśmy jakieś tam poglądy i uczyliśmy się obcych języków. Rzecz w tym, że nikt nie wiedział tak naprawdę po co to wszystko.
Urodziliśmy się w stabilnych czasach w bezpiecznym kraju, nie musieliśmy z nikim się bić, o nic walczyć, ani niczego zdobywać. Jeśli nie podobała nam się praca, mogliśmy ją rzucić, jeśli szef traktował nas źle, mogliśmy na niego donieść, jeśli nie byliśmy zadowoleni z posiadania kutasa, mogliśmy go obciąć i kazać chirurgowi wydłubać sobie ciaśniutką pizdę, jeśli drażnił nas kościół, mogliśmy wetknąć sobie krzyż w dupę i podskakiwać radośnie na którejś z parad wolności pod kolorowymi chorągiewkami, jeśli w naszej szerokości geograficznej było za mało słońca, mogliśmy spakować walizki i uciec na sąsiednią półkulę, a jeśli denerwował nas sąsiad, mogliśmy go zabić i zakopać w lesie; telewizja dostarczała wystarczająco dosłownych instrukcji w materii zacierania śladów.
Ponieważ niemal wszystko stało się kwestią wyboru, przestaliśmy traktować życie poważnie. Nie było w tym nic złego, rzecz w tym, że było w tym również niewiele dobrego. Pornografia zastąpiła erotyzm, popkultura sztukę, pragmatyzm wypierał miłość, a kolorowe media etos igrzysk. Ciągnęliśmy przez świat nasze puste skorupy, odbijaliśmy się od siebie i za wszelką cenę staraliśmy się poczuć cokolwiek. Z dnia na dzień po prostu blakliśmy coraz bardziej.
Większość z nas była zbyt leniwa by samodzielnie podejmować decyzje, zamiast własnych przekonań, taszczyliśmy w głowach stosy cudzych myśli, które udało nam się gdzieś podsłuchać albo wyczytać. Pozbawieni jasno zdefiniowanych wrogów i wydani na pastwę ciągłych wyborów motaliśmy się jak dziecko obdarowane górą niepotrzebnych zabawek i wpuszczone do za dużej piaskownicy. Naturalnie ciągle staraliśmy się stwarzać pozory, prostowaliśmy się dumnie i kroczyliśmy przez życie z minami ludzi, którzy znają doskonale zasady gry i są głęboko przekonani, że nie mogli urodzić się w lepszych czasach. Chodziliśmy do pracy, przekonywaliśmy wszystkich dookoła, że nasze życie jest nieprzerwanym pasmem, nadchodzących po sobie sukcesów, kupowaliśmy masę rzeczy, wracaliśmy do domów, pieprzyliśmy się ze sobą zupełnie bez sensu, zasypialiśmy obok siebie i budziliśmy się rano z uczuciem niewytłumaczalnego niepokoju. Trudno. Ponoć z każdego gówna da się wybrnąć.
Do zobaczenia!
Krótka Historia Szaleństwa
Problem współczesnych ludzi nie polega na tym, że robią coś źle, albo, że nie mają możliwości zrobienia rzeczy, które uczyniłyby ich szczęśliwymi. Nikt nie ponosi żadnej w...iny. Nawiasem mówiąc samo pojęcie winy jest pomyłką sumienia cierpiącego na konwulsyjne wyrzuty. Rzecz w tym, że nikt nie wie już co robić. Jesteśmy jak pijane dzieci we mgle. Na początku było fajnie i wydawało nam się, że robimy coś oryginalnego, nawet ważnego, a potem nagle zrobiło się zimno, straciliśmy z oczu światła najbliższych domów i zostaliśmy sami. Przez jakiś czas próbowaliśmy cieszyć się tą samotnością i wykroić z niej coś, co byłoby interesujące, albo przynajmniej zabawne dla innych. A potem zorientowaliśmy się, że nikt nie patrzy, bo wszyscy potencjalnie zainteresowani zajęci są szukaniem własnych nożyczek.
Pod koniec 2010 roku nie zostało z nas zbyt wiele. Chodziliśmy jeszcze po Ziemi, ale było to raczej kwestią przyzwyczajenia niż przekonania. Nie było już subkultur, mód, prawdziwych skurwysynów, patetycznych samobójców, romantycznych wojen, rewolucji, ani buntowników. Od czasu do czasu ktoś kogoś zabijał, albo zrzucał na jakichś ludzi kilka bomb i nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Byliśmy skłonni nienawidzić się za byle gówno, a jednocześnie wybaczaliśmy sobie największe skurwysyństwa. Działo się tak dlatego, że ostatecznie straciliśmy kontrolę nad własnym życiem, nie mieliśmy nawet bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, nie wiedzieliśmy jak należy się zachowywać i czy w ogóle obowiązują jeszcze jakiekolwiek reguły. Rzecz jasna ciągle piliśmy, ćpaliśmy, kupowaliśmy drogie samochody, egzotyczne wakacje, domki na przedmieściach, czytaliśmy książki, staraliśmy się zachwycać muzyką, chodziliśmy do teatrów i muzeów, próbowaliśmy ubierać tak jak ludzie pokazywani w telewizji i wierzyć, że ma to jakiekolwiek znaczenie, posiadaliśmy jakieś tam poglądy i uczyliśmy się obcych języków. Rzecz w tym, że nikt nie wiedział tak naprawdę po co to wszystko.
Urodziliśmy się w stabilnych czasach w bezpiecznym kraju, nie musieliśmy z nikim się bić, o nic walczyć, ani niczego zdobywać. Jeśli nie podobała nam się praca, mogliśmy ją rzucić, jeśli szef traktował nas źle, mogliśmy na niego donieść, jeśli nie byliśmy zadowoleni z posiadania kutasa, mogliśmy go obciąć i kazać chirurgowi wydłubać sobie ciaśniutką pizdę, jeśli drażnił nas kościół, mogliśmy wetknąć sobie krzyż w dupę i podskakiwać radośnie na którejś z parad wolności pod kolorowymi chorągiewkami, jeśli w naszej szerokości geograficznej było za mało słońca, mogliśmy spakować walizki i uciec na sąsiednią półkulę, a jeśli denerwował nas sąsiad, mogliśmy go zabić i zakopać w lesie; telewizja dostarczała wystarczająco dosłownych instrukcji w materii zacierania śladów.
Ponieważ niemal wszystko stało się kwestią wyboru, przestaliśmy traktować życie poważnie. Nie było w tym nic złego, rzecz w tym, że było w tym również niewiele dobrego. Pornografia zastąpiła erotyzm, popkultura sztukę, pragmatyzm wypierał miłość, a kolorowe media etos igrzysk. Ciągnęliśmy przez świat nasze puste skorupy, odbijaliśmy się od siebie i za wszelką cenę staraliśmy się poczuć cokolwiek. Z dnia na dzień po prostu blakliśmy coraz bardziej.
Większość z nas była zbyt leniwa by samodzielnie podejmować decyzje, zamiast własnych przekonań, taszczyliśmy w głowach stosy cudzych myśli, które udało nam się gdzieś podsłuchać albo wyczytać. Pozbawieni jasno zdefiniowanych wrogów i wydani na pastwę ciągłych wyborów motaliśmy się jak dziecko obdarowane górą niepotrzebnych zabawek i wpuszczone do za dużej piaskownicy. Naturalnie ciągle staraliśmy się stwarzać pozory, prostowaliśmy się dumnie i kroczyliśmy przez życie z minami ludzi, którzy znają doskonale zasady gry i są głęboko przekonani, że nie mogli urodzić się w lepszych czasach. Chodziliśmy do pracy, przekonywaliśmy wszystkich dookoła, że nasze życie jest nieprzerwanym pasmem, nadchodzących po sobie sukcesów, kupowaliśmy masę rzeczy, wracaliśmy do domów, pieprzyliśmy się ze sobą zupełnie bez sensu, zasypialiśmy obok siebie i budziliśmy się rano z uczuciem niewytłumaczalnego niepokoju. Trudno. Ponoć z każdego gówna da się wybrnąć.
Do zobaczenia!
poniedziałek, 7 marca 2011
VIVA EL PERU!
Już w najbliższą środę zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy na którym zobaczymy pokaz zdjęć z niezapomnianej podroży do Peru i Boliwii prezentowany przez absolwentów geografii UW zafascynowanych Ameryką Łacińską, czyli Moniką, Zohą i Martinem.
Zapraszamy na godz. 19.30 do Szczotek, Pędzli!
Zapraszamy na godz. 19.30 do Szczotek, Pędzli!
poniedziałek, 21 lutego 2011
Jak PRL nienawidził Ameryki
Zapraszamy na kolejny Wieczorek Naukowy, w najbliższą środę o godz. 19.30. Tym razem Magda opowie nam na temat tego jak PRL nienawidził Ameryki.
Jak PRL nienawidził Ameryki
Zapraszamy w podróż po arkanach polskiej propagandy antyamerykańskiej w latach 1948-56, która nadała Stanom Zjednoczonym kształt „wroga ludu”, „imperialisty” „podżegacza wojennego” oraz „spadkobiercy ideologii hitlerowskiej”. Liczne przykłady plakatów, nagrań Polskich Kronik Filmowych oraz artykułów „Trybuny Ludu” ukażą obraz Ameryki w krzywym zwierciadle PRL-u.
Magda Nowaczek - interesuje się polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Ukończyła amerykanistykę w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW oraz stosunki międzynarodowe w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Obecnie pracuje dla organizacji pozarządowej, gdzie zajmuje się m.in. realizacją programu transatlantyckiego. Prywatnie pasjonuje się fotografią przyrodniczą.
Jak PRL nienawidził Ameryki
Zapraszamy w podróż po arkanach polskiej propagandy antyamerykańskiej w latach 1948-56, która nadała Stanom Zjednoczonym kształt „wroga ludu”, „imperialisty” „podżegacza wojennego” oraz „spadkobiercy ideologii hitlerowskiej”. Liczne przykłady plakatów, nagrań Polskich Kronik Filmowych oraz artykułów „Trybuny Ludu” ukażą obraz Ameryki w krzywym zwierciadle PRL-u.
Magda Nowaczek - interesuje się polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Ukończyła amerykanistykę w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW oraz stosunki międzynarodowe w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi. Obecnie pracuje dla organizacji pozarządowej, gdzie zajmuje się m.in. realizacją programu transatlantyckiego. Prywatnie pasjonuje się fotografią przyrodniczą.
niedziela, 6 lutego 2011
Co potrafi komórka macierzysta, czyli trochę o medycynie regeneracyjnej
W najbliższą środę o godz. 19.30 zapraszamy do Szczotek na wykład Ani pt.:
Co potrafi komórka macierzysta, czyli trochę o medycynie regeneracyjnej
Od lat w świecie nauki toczy się gorąca debata nad szerokim zastosowaniem embrionalnych komórek macierzystych (ESC — ang. Embryonic Stem Cells) w terapiach przyszłości. Komórki te pobrane z rozwijającego się tworu embrionalnego odznaczają się niesamowitą wręcz plastycznością — potrafią zróżnicować się w każdą komórkę organizmu, jednak użycie ich w badaniach jak i w terapii wiąże się z dużym problemem natury etycznej. W miarę rozwoju organizmu komórki budujące nasze tkanki tracą tę plastyczność, specjalizują się i pozostają przy swojej funkcji. Jednak nawet już w całkowicie ukształtowanym organizmie nadal posiadamy dorosłe komórki macierzyste (ASC — ang. Adult Stem Cells), które służą do „drobnych” procesów naprawy i regeneracji. Niestety komórki te posiadają naturalne blokady przez co mają ograniczoną plastyczność — komórki szpiku przekształcają się głównie w komórki krwi, w niektórych częściach mózgu znajdują się ASC które dają początek funkcjonalnym komórkom nerwowym, czy też komórki odbudowujące nasza skórę. Procesy te niestety nie są wystarczające do naprawy uszkodzeń związanych ze stanami patologicznymi czy mechanicznymi uszkodzeniami narządów. Badania ostatnich lat pokazały, że mimo wszystko ASC posiadają niespodziewanie duży potencjał do przekształcania się w obce im tkanki jeśli zostaną tylko odpowiednio ukierunkowane. Odkrycie to, jak i znalezienia łatwo dostępnych i mało inwazyjnych źródeł tych komórek np. krew pępowinowa, dało nadzieje na rozwój medycyny regeneracyjnej. Dziś jesteśmy już w stanie m.in. ‘wyhodować’ kawałki skóry w szkle, stworzyć ludzkie ucho na plecach myszy czy nawet przeszczepić kawałek tchawicy odtworzony w laboratorium. Jednak mimo wszystko przed ludźmi zajmującymi się ta dziedziną nauki jeszcze bardzo dużo wyzwań i pracy do osiągnięcia pełnego sukcesu.
Do zobaczenia!
Co potrafi komórka macierzysta, czyli trochę o medycynie regeneracyjnej
Od lat w świecie nauki toczy się gorąca debata nad szerokim zastosowaniem embrionalnych komórek macierzystych (ESC — ang. Embryonic Stem Cells) w terapiach przyszłości. Komórki te pobrane z rozwijającego się tworu embrionalnego odznaczają się niesamowitą wręcz plastycznością — potrafią zróżnicować się w każdą komórkę organizmu, jednak użycie ich w badaniach jak i w terapii wiąże się z dużym problemem natury etycznej. W miarę rozwoju organizmu komórki budujące nasze tkanki tracą tę plastyczność, specjalizują się i pozostają przy swojej funkcji. Jednak nawet już w całkowicie ukształtowanym organizmie nadal posiadamy dorosłe komórki macierzyste (ASC — ang. Adult Stem Cells), które służą do „drobnych” procesów naprawy i regeneracji. Niestety komórki te posiadają naturalne blokady przez co mają ograniczoną plastyczność — komórki szpiku przekształcają się głównie w komórki krwi, w niektórych częściach mózgu znajdują się ASC które dają początek funkcjonalnym komórkom nerwowym, czy też komórki odbudowujące nasza skórę. Procesy te niestety nie są wystarczające do naprawy uszkodzeń związanych ze stanami patologicznymi czy mechanicznymi uszkodzeniami narządów. Badania ostatnich lat pokazały, że mimo wszystko ASC posiadają niespodziewanie duży potencjał do przekształcania się w obce im tkanki jeśli zostaną tylko odpowiednio ukierunkowane. Odkrycie to, jak i znalezienia łatwo dostępnych i mało inwazyjnych źródeł tych komórek np. krew pępowinowa, dało nadzieje na rozwój medycyny regeneracyjnej. Dziś jesteśmy już w stanie m.in. ‘wyhodować’ kawałki skóry w szkle, stworzyć ludzkie ucho na plecach myszy czy nawet przeszczepić kawałek tchawicy odtworzony w laboratorium. Jednak mimo wszystko przed ludźmi zajmującymi się ta dziedziną nauki jeszcze bardzo dużo wyzwań i pracy do osiągnięcia pełnego sukcesu.
Do zobaczenia!
niedziela, 23 stycznia 2011
Profilowanie psychologiczne nieznanych sprawców przestępstw
W najbliższą środę o godz. 19.30 odbędzie się kolejne spotkanie, podczas którego Tomek opowie nam na temat profilowania psychologicznego nieznanych sprawców przestępstw. Zapraszamy!
Streszczenie:
Profilowanie psychologiczne jest dziś nadal niedocenianą w Polsce techniką śledczą, której zastosowanie w wielu poważnych seryjnych przestępstwach, ale również w pojedynczych przypadkach przestępstw takich jak porwanie czy morderstwo. Na podstawie śladów behawioralnych profiler tworzy sylwetkę psychologiczną przestępcy wspomagającą typowanie sprawców przez organy ścigania. Na podstawie przykładów i w przystępny sposób opiszę kolejne fazy profilowania a na koniec dam słuchaczom możliwość wejścia w skórę profilera i samodzielne utworzenie prostego profilu.
Streszczenie:
Profilowanie psychologiczne jest dziś nadal niedocenianą w Polsce techniką śledczą, której zastosowanie w wielu poważnych seryjnych przestępstwach, ale również w pojedynczych przypadkach przestępstw takich jak porwanie czy morderstwo. Na podstawie śladów behawioralnych profiler tworzy sylwetkę psychologiczną przestępcy wspomagającą typowanie sprawców przez organy ścigania. Na podstawie przykładów i w przystępny sposób opiszę kolejne fazy profilowania a na koniec dam słuchaczom możliwość wejścia w skórę profilera i samodzielne utworzenie prostego profilu.
niedziela, 9 stycznia 2011
Fraktale
Zapraszamy na pierwszy w tym roku kalendarzowym Wieczorek Naukowy, na którym Krysia opowie o fraktalach. Start godz. 19.30, środa 12.01.2011 w Szczotkach i Pędzlach. Do zobaczenia!
Fraktale to fascynujące i niezwykle skomplikowane struktury matematyczne, które cechuje przede wszystkim nieskończone samopodobieństwo. Gdy oderwiemy jedną różyczkę z kalafiora i powiększymy ją odpowiednio, będzie ona w przybliżeniu identyczna jak cały kalafior. Od tej różyczki możemy oderwać kolejną różyczkę i znów powiększyć ją do rozmiarów całego kalafiora. Teoretycznie, moglibyśmy robić tak w nieskończoność i wciąż uzyskiwać identyczną figurę. W praktyce oczywiście ogranicza nas rozdzielczość widzenia, a także rozmiary cząstek budujących kalafior, natomiast z punktu widzenia matematyki fraktalem jest właśnie figura, którą można rozkładać na nieskończenie małe elementy identyczne jak cała figura. Pomimo iż, tak jak w przypadku kalafiora, z obiektami fraktalnymi spotykamy się na co dzień (są nimi także np. płatki śniegu, drzewa, liście paproci, czy też pasma górskie oglądane z lotu ptaka), w matematyce odkryto je stosunkowo późno, bo dopiero na początku XX wieku. Wcześniej opisywano już dziwne figury geometryczne stworzone za pomocą pewnej procedury powtórzonej nieskończoną ilość razy, ale uznawano je raczej za jakąś ciekawostkę matematyczną, która stanowi odstępstwo od harmonii i symetrii klasycznych obiektów geometrycznych. Dopiero przewrót związany z tak zwaną nową matematyką chaosu uzmysłowił naukowcom, że istnieją także wzory opisujące zjawiska nieprzewidywalne i chaotyczne, które najczęściej spotykamy w świecie rzeczywistym. To otworzyło drogę do badania fraktali, szukania ich w przyrodzie, a także wykorzystania ich w różnych dziedzinach np. w informatyce, grafice komputerowej, medycynie, biologii, ekonomii, meteorologii, inżynierii materiałowej, muzyce czy architekturze.
Podczas wieczorku będę unikać skomplikowanych wzorów matematycznych opisujących fraktale, a także algorytmów stosowanych do ich tworzenia. Chciałabym pokazać tylko, jak piękne mogą być fraktale, gdzie można je znaleźć i jak wykorzystać, a także przekonać Was, że matematyka nie jest już tak odległa od rzeczywistości, jak to się wcześniej wydawało.
Fraktale to fascynujące i niezwykle skomplikowane struktury matematyczne, które cechuje przede wszystkim nieskończone samopodobieństwo. Gdy oderwiemy jedną różyczkę z kalafiora i powiększymy ją odpowiednio, będzie ona w przybliżeniu identyczna jak cały kalafior. Od tej różyczki możemy oderwać kolejną różyczkę i znów powiększyć ją do rozmiarów całego kalafiora. Teoretycznie, moglibyśmy robić tak w nieskończoność i wciąż uzyskiwać identyczną figurę. W praktyce oczywiście ogranicza nas rozdzielczość widzenia, a także rozmiary cząstek budujących kalafior, natomiast z punktu widzenia matematyki fraktalem jest właśnie figura, którą można rozkładać na nieskończenie małe elementy identyczne jak cała figura. Pomimo iż, tak jak w przypadku kalafiora, z obiektami fraktalnymi spotykamy się na co dzień (są nimi także np. płatki śniegu, drzewa, liście paproci, czy też pasma górskie oglądane z lotu ptaka), w matematyce odkryto je stosunkowo późno, bo dopiero na początku XX wieku. Wcześniej opisywano już dziwne figury geometryczne stworzone za pomocą pewnej procedury powtórzonej nieskończoną ilość razy, ale uznawano je raczej za jakąś ciekawostkę matematyczną, która stanowi odstępstwo od harmonii i symetrii klasycznych obiektów geometrycznych. Dopiero przewrót związany z tak zwaną nową matematyką chaosu uzmysłowił naukowcom, że istnieją także wzory opisujące zjawiska nieprzewidywalne i chaotyczne, które najczęściej spotykamy w świecie rzeczywistym. To otworzyło drogę do badania fraktali, szukania ich w przyrodzie, a także wykorzystania ich w różnych dziedzinach np. w informatyce, grafice komputerowej, medycynie, biologii, ekonomii, meteorologii, inżynierii materiałowej, muzyce czy architekturze.
Podczas wieczorku będę unikać skomplikowanych wzorów matematycznych opisujących fraktale, a także algorytmów stosowanych do ich tworzenia. Chciałabym pokazać tylko, jak piękne mogą być fraktale, gdzie można je znaleźć i jak wykorzystać, a także przekonać Was, że matematyka nie jest już tak odległa od rzeczywistości, jak to się wcześniej wydawało.
niedziela, 5 grudnia 2010
Szukając pozytywnych stron depresji – fenomen depresyjnego realizmu
W najbliższą środę, o godz. 19.30 zapraszamy na ostatni przed świętami wieczorek naukowy, na którym Paweł przedstawi wykład o fenomenie depresyjnego realizmu, którego streszczenie możecie przeczytać poniżej.
Do zobaczenia!
Szukając pozytywnych stron depresji – fenomen depresyjnego realizmu.
Do zobaczenia!
Szukając pozytywnych stron depresji – fenomen depresyjnego realizmu.
Depresja uznawana jest za jedną z najwazniejszych i najbardziej rozpowszechnionych chorób naszych czasów - wedlug rankingów WHO (World Health Organization) jest ona czwartym najważniejszym problemem zdrowotnym. Choć ma wiele odmian i jej objawy są niezwykle zróżnicowane, powszechnie kojarzona jest z obniżeniem nastroju oraz ogólnym pogorszeniem funkcji poznawczych i wykonawczych.
Zakłada się, iż epizod depresyjny w swoim życiu miała ponad połowa populacji ludzkiej a więcej niż pół miliarda może przyżywać go w danym momencie. Tak wielkie liczby wskazują, iż mamy do czynienia ze zjawiskiem na ogromną skalę, bez względu na strefę geograficzną, poziom rozwoju społeczeństwa czy inne czynniki. Ponieważ jednak zwykle za jednostkę chorobową uznaje się odchył od normy, należy się zastanowić, czy w przypadku depresji można taką nomenklaturę przyjmować. Powstała teoria o adaptacyjnym znaczeniu depresji i na niej będę opierał swoją prezentację.
Fenomen depresyjnego realizmu, po raz pierwszy opisany przez Alloy i Abramson (1979) wskazuje, iż osoby depresyjne lepiej od osób niedepresyjnych oceniaja prawdopodobieństwo wystapienia danego zdarzenia i poziom jego kontroli. W kolejnych badaniach wykazano także, iż sa bardziej realistyczni odnosnie oceny przez innych własnej osoby oraz możliwosci wystapienia zdarzeń niejednoznacznych, zarówno w odniesieniu do własnej osoby, jak w stosunku do innych. Jest to niejako w opozycji do sposobu oceniania osób niedepresyjnych, cechujacych się wieloma zniekształceniami poznawczymi, m.in „nierealistycznym optymizmem’. Przeceniaja oni chociażby możliwość wystapienia pozytywnych sytuacji i niedoceniaja szanse zdarzeń negatywnych w odniesieniu do własnej osoby.
Fenomen depresyjnego realizmu wciąż jest niejednokrotnie krytykowany i stara się go obalić. Istotnie, mimo przeprowadzenia wielu replikacji, tak na osobach subdepresyjnych jak i klinicznie chorych, nie wszystkie one wykazały jego istnienie. Wysuwa się różnorakie tezy broniace lub też obalajace realne istnienie fenomenu. Do tej pory nie łączono fenomenu depresyjnego realizmu z szeroko pojętą neurobiologią. Brak jest badań na ten temat, co może zadziwić, gdyż mózg osoby depresyjnej działa istotnie inaczej niż mózg osoby ‘zdrowej’ a obszary mózgu odpowiadające za analizę sytuacji są wśród tych obszarów, których aktywność jest zmieniona. Może to wskazywać, iż właśnie w analizie funkcjonowania mózgu można szukać potwierdzenia bądź też zaprzeczenia istnienia fenomenu.
poniedziałek, 22 listopada 2010
Subtelne uprzedzenia w Ameryce. Badanie awersyjnego rasizmu przy pomocy fałszywego wykrywacza kłamstw
Zapraszamy na kolejny wieczorek naukowy w najbliższą środę, 24 listopada o godzinie 19.30, Szczotki Pędzle. Do zobaczenia!
niedziela, 7 listopada 2010
Guns, Drugs & Friends: Jak rozpętano walkę pomiędzy kartelami narkotykowymi w Meksyku?
Zapraszamy na kolejny wieczorek w środę, tam gdzie zwykłe, ale ale...
tym razem o godz.18.30!
(mamy salę do 21). Potem oczywiście dyskusja przy piwie. Do zobaczenia!
O wykładzie:
W ciągu ostatnich 4 lat zagrożenie, jakie dla obywateli Meksyku niesie ze sobą walka z przestępczością zorganizowaną, ogromnie wzrosło. W samym Monterrey, które niegdyś było jednym z najbezpieczniejszych miast, od stycznia do maja br. zginęły 164 osoby. Wojsko stanowi nieodłączną część krajobrazu miasta, policjanci rezygnują ze służby, a narkotrafikanci porywają, zabijają czy rabują biznesmenów, , urzędników, dziennikarzy i dzieci. Zaufanie obywateli do instytucji państwowych praktycznie nie istnieje. Mieszkańcy przeprowadzają się na południe kraju, ci bardziej zamożni wyjeżdżają do USA lub Europy. Ile jeszcze osób musi zginąć, aby walka z przestępczością zorganizowaną przyniosła efekty? Czy Meksyk można już kwalifikować jako upadłe państwo? Jak do tego doszło?
Więcej o Kindze Brudzińskiej:
Z wykształcenia jestem ekonomistką o ukierunkowaniu międzynarodowym ze specjalizacją europejską, a z powołania latynoamerykanistką. W latach 2006 – 2008 studiowałam na Uniwersytecie TEC Monterre.. Żyłam w Meksyku ¨dwóch prezydentów¨ i w czasach, kiedy wojsko wkroczyło na ulice w północnej części kraju. Właśnie rozpoczęłam pracę nad doktoratem, w której będę badała związki między funkcjonowaniem systemu federalnego, a demokratyzacją w Meksyku i Brazylii.
tym razem o godz.18.30!
(mamy salę do 21). Potem oczywiście dyskusja przy piwie. Do zobaczenia!
O wykładzie:
W ciągu ostatnich 4 lat zagrożenie, jakie dla obywateli Meksyku niesie ze sobą walka z przestępczością zorganizowaną, ogromnie wzrosło. W samym Monterrey, które niegdyś było jednym z najbezpieczniejszych miast, od stycznia do maja br. zginęły 164 osoby. Wojsko stanowi nieodłączną część krajobrazu miasta, policjanci rezygnują ze służby, a narkotrafikanci porywają, zabijają czy rabują biznesmenów, , urzędników, dziennikarzy i dzieci. Zaufanie obywateli do instytucji państwowych praktycznie nie istnieje. Mieszkańcy przeprowadzają się na południe kraju, ci bardziej zamożni wyjeżdżają do USA lub Europy. Ile jeszcze osób musi zginąć, aby walka z przestępczością zorganizowaną przyniosła efekty? Czy Meksyk można już kwalifikować jako upadłe państwo? Jak do tego doszło?
Więcej o Kindze Brudzińskiej:
Z wykształcenia jestem ekonomistką o ukierunkowaniu międzynarodowym ze specjalizacją europejską, a z powołania latynoamerykanistką. W latach 2006 – 2008 studiowałam na Uniwersytecie TEC Monterre.. Żyłam w Meksyku ¨dwóch prezydentów¨ i w czasach, kiedy wojsko wkroczyło na ulice w północnej części kraju. Właśnie rozpoczęłam pracę nad doktoratem, w której będę badała związki między funkcjonowaniem systemu federalnego, a demokratyzacją w Meksyku i Brazylii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




